Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2014, Kwiecień1 - 0
- 2014, Marzec2 - 2
- 2013, Lipiec1 - 1
- 2013, Maj2 - 0
- 2013, Kwiecień2 - 5
- 2012, Sierpień1 - 0
- 2012, Maj2 - 1
- 2012, Marzec2 - 5
- 2012, Luty1 - 3
- 2011, Sierpień3 - 11
- 2011, Lipiec5 - 10
- 2011, Czerwiec6 - 7
- 2011, Maj1 - 1
- 2011, Kwiecień4 - 7
- 2011, Luty1 - 4
- 2011, Styczeń2 - 4
- 2010, Listopad1 - 0
- 2010, Sierpień5 - 9
- 2010, Lipiec1 - 1
- 2010, Maj1 - 1
- 2010, Styczeń2 - 0
- 2009, Lipiec4 - 1
50 - 100 km
| Dystans całkowity: | 615.08 km (w terenie 42.00 km; 6.83%) |
| Czas w ruchu: | 17:57 |
| Średnia prędkość: | 21.70 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 60.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 8 |
| Średnio na aktywność: | 76.88 km i 3h 35m |
| Więcej statystyk | |
- DST 68.00km
- Teren 20.00km
- Czas 03:28
- VAVG 19.62km/h
- VMAX 42.00km/h
- Temperatura 17.0°C
- Sprzęt Trekking Titan
- Aktywność Jazda na rowerze
Ojców i Pieskowa Skała
Czwartek, 3 kwietnia 2014 · dodano: 03.04.2014 | Komentarze 0
Nareszcie udało się zrealizować cel :) Postanowiłem wybrać się do Ojcowa, mimo bolącego przez dwa dni kolana. Szybkie leczenie i smarowanie przed wyjazdem pomogło i rano powoli ruszyłem. W sklepie zaopatrzyłem się "średnio" - nie byłem do końca przekonany czy noga nie wysiądzie po paru km. Okazało się, że nie i jedzie się bardzo przyjemnie.
Wyjechałem z okolic Wieczystej na północ, wzdłuż Opolskiej, gdzie odbiłem w prawo i... tyle pamiętałem z map z komputera. Wiedziałem, że gdzieś trzeba wskoczyć na "czerwony szlak" do Ojcowa. Szczęśliwie sporo rowerzystów się kręciło, akurat jeden odbił w prawo i zgodnie z moimi oczekiwaniami trafiłem na polną drogę, która była początkiem trasy. Mimo, że starałem się oszczędzać trekkinga na dziurach, to dotrzymywałem w miarę tempa rowerkom MTB, odpuściłem na ostrzejszych dołach. Droga wiedzie polami, bardzo przyjemnie się jedzie, można się poczuć jak w Mielcu momentami, choć tu jest bardziej pagórkowato.
Droga polna w pewnym momencie urywa się na małym mostku, gdzie odbiłem w lewo za poradą miejscowych. Kazali skręcić z powrotem w pola za krzyżem, lecz pojechałem prosto, gdyż nie byłem pewien czy to tu. Zjechałem dość szybko za kościołem w Giebułtowie i musiałem wracać, gdyż zrozumiałem, że to nie ta droga (choć też bym dojechał).
Wróciłem na szlak, później lądujemy w innej miejscowości, gdzie chwila zastanowienia gdzie skręcić, kolarz jadący za mną nie zaufał mojej intuicji, lecz po chwili wrócił na właściwą drogę :)
Następnie szlak wiedzie lasem (zdjęcia), wąska ścieżynka, jechałem dość śmiało. Momentami ścieżka opada naprawdę stromo, w jednym miejscu zszedłem z roweru, gdyż moje hamulce canti, mimo, że w dobrym stanie - nie dały rady i obawiałem się wypadku.
Wyjazd z lasu i jadę wąskim asfalcikiem do Ojcowa. Tu już pełno samochodów, pieszych, ciasno i wąsko. Ludzie przywożą rowery samochodem i jadą już do Ojcowa rowerkiem. Dojechałem do Ojcowa po paru zdjęciach po drodze. To był w zasadzie cel podróży, gdyż nie miałem zbyt dużo czasu. Jako, że czułem jeszcze siłę w nogach - uderzyłem do Pieskowej Skały. Jazda już szerszą drogą, sporo zakrętów, trzeba trzymać tempo, samochody dość blisko wyprzedzają, ale sporo rowerzystów, więc bez strachu. Pięknie się jedzie, asfalcik równy, po drodze kilka barów, a przy nich kilkadziesiąt motocykli i ich właścicieli - sezon ruszył. W Pieskowej Skale przebieram spodnie na krótkie, postój, wejście na zamek, parę zdjęć i powrót, w dość szybkim tempie, bo z wiatrem i lekko z górki.
Najgorszy fragment trasy? Sam Kraków, krzywe chodniki i brak drogi rowerowej akurat na moim odcinku.
Niska średnia wynika z powolnej jazdy po polach i oszczędzania kolana.
Polecam traskę każdemu :) Czarna kropka na zdjęciach to wada aparatu w telefonie - nie bawię się w jej usuwanie. 
Koniec polnej ścieżki - mostek © manfred
Rowerek w polach © manfred
Śmieci po drodze © manfred
Widoczki © manfred
Mały fragment asfaltowy © manfred
Fragment trasy w lesie, na razie niegroźnie :) © manfred
Ciąg dalszy trasy leśniej, pięknie :) © manfred
Nie chciałem zlecieć po lewej, a było blisko przy dużej prędkości, nie ta szerokość opon :) © manfred
Tuż przed Ojcowem, Prądnik :) © manfred
Prądnik w drugą stronę :) © manfred
Zaintrygowało mnie to miejsce :) Mało kto zjeżdża z trasy by zobaczyć :) © manfred
Rower również obowiązkowo sfotografowany ;D © manfred
Trasa w stronę Ojcowa, na zdjęciu niewielki ruch :) © manfred
Pięknie było :) © manfred
Coraz więcej skałek © manfred
Słynny kościółek musiał znaleźć się na zdjęciu :) ciężko sfotografować, gdyż wszystko zastawione samochodami © manfred
Zamek w Pieskowej Skale © manfred
Widok z dziedzińca © manfred
Maczuga Herkulesa © manfred
I skończył mi się limit zdjęć :) Dorzucę coś później.
- DST 76.00km
- Czas 03:03
- VAVG 24.92km/h
- VMAX 55.00km/h
- Temperatura 27.0°C
- Sprzęt Kelly's Scarpe
- Aktywność Jazda na rowerze
Mielec - Ruda - Zasów - Góra Motyczna - Bobrowa - Komorów - Przecław - Mielec
Środa, 17 lipca 2013 · dodano: 18.07.2013 | Komentarze 1
Traska na południe, zjazd w miejscowości Góra Motyczna - tym razem 55 km/h, bo dużo samochodów i brak bieżnika z tyłu :) Rozgrzewamy się :)
- DST 62.70km
- Sprzęt Kelly's Scarpe
- Aktywność Jazda na rowerze
Z 3 dni
Piątek, 12 sierpnia 2011 · dodano: 14.08.2011 | Komentarze 0
Zrobione po mieście w różnych sprawach :)
- DST 77.47km
- Czas 03:31
- VAVG 22.03km/h
- VMAX 37.00km/h
- Temperatura 28.0°C
- Sprzęt Kelly's Scarpe
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Baranowa, hej!
Niedziela, 7 sierpnia 2011 · dodano: 07.08.2011 | Komentarze 10
Wybrałem się do Baranowa, całkiem spontanicznie :) Żeby nie było, że całkiem małpuję po innych już od dawna planowałem tą wyprawę ;D mimo wszystko dziękuję temu użytkownikowi za przejechanie tej trasy wcześniej (nie musiałem się głowić jak tam jechać) ;D
Przyznam się, że... nigdy nie byłem w Baranowie! Już mi było wstyd i musiałem to miejsce odwiedzić.
Ale zanim Baranów... chciałem wypróbować GPS i nie zgubić się za Gawłuszowicami, a mapę gdzieś zgubiłem. Niestety nie miałem uchwytu na rower dla telefonu. I oto z braku laku i finansów sporządziłem sobie uchwyt za łącznie... 2 zł! Muszę przyznać, że jak na jego mocowanie i cenę trzyma nieźle, wytrzymał mieleckie chodniki, krzywiące felgi krawężniki na Borku i polną, kamienistą drogę koło mostu w Zadusznikach. Telefon szczęśliwie dojechał i mnie nawigował. Oprócz tego naprawiłem licznik, zaczęło pokazywać 2 prędkości na zmianę - prawidłową i jakąś mniejszą. Wyregulowanie czujnika póki co załatwiło sprawę.
Przez to robienie uchwytu i licznika wyjechałem przed 15. Szybko na BP i pompowanie. Zepsuła się skala na kompresorze, więc zgodnie z zasadą "jakoś to będzie" dobiłem chyba aż za dużo bo rower dosłownie leciał po asfalcie...
W stronę Baranowa jechałem aż za szybko, myślałem, że się licznik popsuł. Cały czas 32-35 km/h. Właściwie zwolniłem dopiero 5 km przed Baranowem. Wszystko za sprawą wiatru w plecy.
Minąłem tabliczkę Baranów Sandomierski, a zamku nie ma! GPS pokazuje "Ulica Zamkowa". No wywieźli go w nocy! Jednak już kilkaset metrów dalej wyłania się brama i zarys wieży. Strasznie lubię zamki, dworki, zabytki i wybaczcie, ale każdym się będę zachwycał, taka już choroba ;D Ogólnie ładnie, zapłaciłem złotówkę za wstęp do parku, po czym ochroniarz uprzejmie wskazał mi "stojak" rowerowy. Po chwili zastanowienia zaparkowałem Kelly'sa koło jakiegoś składaka, zapiąłem za ramę, sprawdziłem 10 razy i oglądając się co chwilę na niego ruszyłem w park.
Pozytywne zaskoczenie - mnóstwo ludzi. I turystów i takich, co po prostu chcieli posiedzieć. Brakuje mi w Mielcu takiego miejsca - owszem jest Dworek Oborskich, ale wokół domy.... Nie pasuje mi to. W Baranowie odbywa się to tak jakoś naturalnie, ludzie idą tam na spacer, nawet za tą złotówkę, pochodzić. Dużo turystów, kupują bilety, oglądają, zdjęcia. Fajnie, coś się dzieje. Ja długo nie przebywałem w parku, gdyż chciałem być w Mielcu na ok. 19. Porobiłem parę zdjęć, pooglądałem prace remontowe i ruszyłem na ryneczek.
Cóż... Właściwie to co w Przecławiu przed remontem chyba. Jak ktoś widział, wie o co chodzi. Rynek jak rynek :)
Ostatnie zdjęcie zamku, postanowienie powrotu by pozwiedzać komnaty i powrót do Mielca. Wiatr wieje prosto w twarz, brak sił i prędkość 17-20 km/h. Wydawało mi się, że nie dojadę. Na mieście wróciły mi siły, skoczyłem na Shake'a na plac AK, pokręciłem się wokół bloków i do domciu. Ogólnie jestem zadowolony, spontanicznie wyszło, a fajna wyprawa i kolejna do "odfajkowania". Następny może Tarnów...? :) Pozdro.
PS. Zdjęcia gorsze, bo zostawiłem lustrzankę w domu, to strzelane małym kompaktem, zapomniałem już jak się takim czymś pstryka ;D
Zapomniałbym o mapie!
Postój na przystanku
A tu już mój uchwyt za 2 zł ;D
I widok z góry... ;D
Pod kościołem w Gawłuszowicach

Most w Zadusznikach, też go pierwszy raz w życiu na żywo widziałem :)
Odpoczywa na przystanku ;)
W razie czego powrót do Mielca dopiero rano xD
Jest i Baranów. Tylko kurcze, gdzie jest zamek?!
Jednak jest :)

Remonty


Rynek
Pożegnanie z Zamkiem
Pociąg :))
Dystans
Czas gorszy, jazda pod wiatr zrobiła swoje :)
- DST 72.46km
- VMAX 50.00km/h
- Temperatura 27.0°C
- Sprzęt Kelly's Scarpe
- Aktywność Jazda na rowerze
Po skrzynkę po raz kolejny :) SUKCES!
Wtorek, 19 lipca 2011 · dodano: 19.07.2011 | Komentarze 2
Z racji, że ostatnio nie znalazłem, ponownie wybrałem się do Komorowa. Wiatr trochę przeszkadzał, ale najważniejsze, że skrzynka znaleziona :) Teraz cel Rzeszów, lub Sandomierz, prócz innych, "mniejszych" wycieczek. Pozdrowionka, zdjęcia z komórki później ;D
PS. Dobrze, że nie jechałem główną, na Kolbuszową. Wypadek był.
- DST 90.45km
- Teren 22.00km
- VMAX 50.00km/h
- Temperatura 35.0°C
- Sprzęt Kelly's Scarpe
- Aktywność Jazda na rowerze
Geocaching czas zacząć ;)
Niedziela, 17 lipca 2011 · dodano: 17.07.2011 | Komentarze 5
Znowu zaraziłem się Geocachingiem (poszukiwanie skrzynek z różnymi fantami ukrytych w ciekawych miejscach). Postanowiłem wybrać się do miejscowości Komorów po jedną z nich. Niestety nie dotarł do mnie jeszcze moduł GPS do mojej E51, co znacznie skomplikowało wyprawę, gdyż skrzynka ukryta jest gdzieś między drzewami w lesie, potrzebna dokładna pozycja GPS.
Wyruszyłem późno, rano jeszcze poprawki przy rowerze i parę innych spraw i wyjechałem, o zgrozo, o 12. Kiepski pomysł.
Ruszyłem przez Szydłowiec (droga jest okropna, ale dalej świeżo po remoncie), Toporów, Ostrowy Tuszowskie aż do E371, którą podjechałem do Komorowa. Mała miejscowość, jeśli nie wioska. Rozpocząłem poszukiwania w ciemno, efektem było przejechanie koło 20 km w terenie po lesie, pełno trawska w przerzutkach i smaru na rękach, poobdzierane nogi, generalnie fajnie było. Skrzynka nie znaleziona. Postanowiłem wracać przez Kolbuszową i Niwiska, ale po drodze brakło sił i przeciąłem drogę przez Cmolas. Dalej do głównej i powrót do domu.
Po drodze oczekiwanie na placu na Shake'a. Musiałem ciekawie wyglądać umorusany i spocony wśród ludzi wychodzących z kościoła. Piekielnie jak na taki dystans zmęczony, ale szczęśliwy wróciłem do domu. Podoba mi się w tych "północnych terenach".:)
#lat=50.30074&lng=21.61972&zoom=11&type=0
Postój przed Toporowem
© manfred
Kościół w Ostrowach Tuszowskich
© manfred
I stawik za kościołem :)
© manfred
Bociany
© manfred
U celu :)
© manfred
Jupiiiii - chyba bez komentarza ;D 50 km /h
© manfred
- DST 75.00km
- Czas 03:25
- VAVG 21.95km/h
- VMAX 60.00km/h
- Sprzęt Kelly's Scarpe
- Aktywność Jazda na rowerze
Rozpoczęcie sezonu trasowego + rekord prędkości :)
Czwartek, 23 czerwca 2011 · dodano: 23.06.2011 | Komentarze 5
Po porannej procesji i krótkiej przejażdżce na ryby pozostało wolne popołudnie. Krótki rzut oka na prognozę pogody dał mi do zrozumienia, że jutro z rowerka (przynajmniej rano) nici, ponieważ ma padać deszcz. Zobaczymy. Szybka analiza sytuacji - spojrzenie na zegarek - 16:05. Może zdążę. Plan był prosty - dojechać na "punkt widokowy" pod Dębicą trasą przez Rudę, Dąbrówkę Wisłocką itd. Powrót przez Przecław. Szybkie pakowanie, drukowanie mapy, aparat (o dziwo, bo trochę sobie waży) i do przodu. Dobrze, że mały, osiedlowy sklepik był otwarty, więc kupiłem coś do jedzenia, dobiłem powietrza na BP i ruszyłem przed siebie. O dziwo, dziś na luzie, choć musiałem zdążyć przed zmrokiem. Starałem się utrzymywać prędkość 25 km/h. Nie spodziewałem się cudów po tym punkcie widokowym. Trasę znalazłem na bikemap.net, podobno widać stamtąd nawet Tatry. Stwierdziłem, że warto. Gdy dojeżdżałem na miejsce (tym razem nie pomyliłem skrętów jak przy wyprawie do Tarnowa), pojechałem sobie troszkę za daleko, przy okazji zobaczyłem jak "postępuje" budowa A4. Później wdrapywanie się do miejscowości Góra Motyczna skąd robiłem zdjęcia krajobrazów i uwaga - dopatrzyłem się, lub chciałem się dopatrzeć Tatr? A może to jakieś pagórki? Wyglądało podobnie, w każdym razie bardzo fajna trasa, za mną wspinał się jakiś biker po 40-stce, też na góralu. Przy przebijaniu się w stronę Dębicy - miłe zaskoczenie, bardzo stromy zjazd (ludzie w przeciwną stronę ostatkiem sił wjeżdżali). Rowerek pierwszy raz osiągnął prędkość 60 km/h. Zacząłem hamować, bo nie miałem kasku, bałem się, ale poziom adrenaliny - polecam każdemu ;D. Później szybki powrót bez postojów, przez Przecław. Na ramie pełno much, jak i na koszulce. Cel zrealizowany, trenuję przed dłuższymi trasami. 
Kościółek w Rydzowie
© manfred
Mały postój
© manfred
Po drodze
© manfred
Widoczki, tutaj dopatrzyłem się Tatr
© manfred
Pogórze Strzyżowskie widać
© manfred
Zjazd - jeszcze nie wiedziałem ile pojadę ;D
© manfred
- DST 93.00km
- Czas 04:30
- VAVG 20.67km/h
- VMAX 52.00km/h
- Temperatura 32.0°C
- Sprzęt Grand G - 100
- Aktywność Jazda na rowerze
Mielec - Kolbuszowa - Mielec
Wtorek, 14 lipca 2009 · dodano: 23.07.2009 | Komentarze 0
Wybrałem się rowerem do Kolbuszowej :) Zdjęć nie mam na tym komputerze, wrzucę w najbliższym czasie i od razu jakiś opis dodam:)
