Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi manfred z miasteczka Mielec. Mam przejechane 2460.13 kilometrów w tym 57.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 21.02 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy manfred.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

50 - 100 km

Dystans całkowity:615.08 km (w terenie 42.00 km; 6.83%)
Czas w ruchu:17:57
Średnia prędkość:21.70 km/h
Maksymalna prędkość:60.00 km/h
Liczba aktywności:8
Średnio na aktywność:76.88 km i 3h 35m
Więcej statystyk
  • DST 68.00km
  • Teren 20.00km
  • Czas 03:28
  • VAVG 19.62km/h
  • VMAX 42.00km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt Trekking Titan
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ojców i Pieskowa Skała

Czwartek, 3 kwietnia 2014 · dodano: 03.04.2014 | Komentarze 0

Nareszcie udało się zrealizować cel :) Postanowiłem wybrać się do Ojcowa, mimo bolącego przez dwa dni kolana. Szybkie leczenie i smarowanie przed wyjazdem pomogło i rano powoli ruszyłem. W sklepie zaopatrzyłem się "średnio" - nie byłem do końca przekonany czy noga nie wysiądzie po paru km. Okazało się, że nie i jedzie się bardzo przyjemnie.
Wyjechałem z okolic Wieczystej na północ, wzdłuż Opolskiej, gdzie odbiłem w prawo i... tyle pamiętałem z map z komputera. Wiedziałem, że gdzieś trzeba wskoczyć na "czerwony szlak" do Ojcowa. Szczęśliwie sporo rowerzystów się kręciło, akurat jeden odbił w prawo i zgodnie z moimi oczekiwaniami trafiłem na polną drogę, która była początkiem trasy. Mimo, że starałem się oszczędzać trekkinga na dziurach, to dotrzymywałem w miarę tempa rowerkom MTB, odpuściłem na ostrzejszych dołach. Droga wiedzie polami, bardzo przyjemnie się jedzie, można się poczuć jak w Mielcu momentami, choć tu jest bardziej pagórkowato.

Droga polna w pewnym momencie urywa się na małym mostku, gdzie odbiłem w lewo za poradą miejscowych. Kazali skręcić z powrotem w pola za krzyżem, lecz pojechałem prosto, gdyż nie byłem pewien czy to tu. Zjechałem dość szybko za kościołem w Giebułtowie i musiałem wracać, gdyż zrozumiałem, że to nie ta droga (choć też bym dojechał).
Wróciłem na szlak, później lądujemy w innej miejscowości, gdzie chwila zastanowienia gdzie skręcić, kolarz jadący za mną nie zaufał mojej intuicji, lecz po chwili wrócił na właściwą drogę :)

Następnie szlak wiedzie lasem (zdjęcia), wąska ścieżynka, jechałem dość śmiało. Momentami ścieżka opada naprawdę stromo, w jednym miejscu zszedłem z roweru, gdyż moje hamulce canti, mimo, że w dobrym stanie - nie dały rady i obawiałem się wypadku.
Wyjazd z lasu i jadę wąskim asfalcikiem do Ojcowa. Tu już pełno samochodów, pieszych, ciasno i wąsko. Ludzie przywożą rowery samochodem i jadą już do Ojcowa rowerkiem. Dojechałem do Ojcowa po paru zdjęciach po drodze. To był w zasadzie cel podróży, gdyż nie miałem zbyt dużo czasu. Jako, że czułem jeszcze siłę w nogach  - uderzyłem do Pieskowej Skały. Jazda już szerszą drogą, sporo zakrętów, trzeba trzymać tempo, samochody dość blisko wyprzedzają, ale sporo rowerzystów, więc bez strachu. Pięknie się jedzie, asfalcik równy, po drodze kilka barów, a przy nich kilkadziesiąt motocykli i ich właścicieli - sezon ruszył. W Pieskowej Skale przebieram spodnie na krótkie, postój, wejście na zamek, parę zdjęć i powrót, w dość szybkim tempie, bo z wiatrem i lekko z górki.
Najgorszy fragment trasy?  Sam Kraków, krzywe chodniki i brak drogi rowerowej akurat na moim odcinku.
 Niska średnia wynika z powolnej jazdy po polach i oszczędzania kolana.

Polecam traskę każdemu :) Czarna kropka na zdjęciach to wada aparatu w telefonie - nie bawię się w jej usuwanie.

Koniec polnej ścieżki - mostek
Koniec polnej ścieżki - mostek © manfred

Rowerek w polach
Rowerek w polach © manfred

Śmieci po drodze
Śmieci po drodze © manfred

Widoczki
Widoczki © manfred

Mały fragment asfaltowy
Mały fragment asfaltowy © manfred

Fragment trasy w lesie, na razie niegroźnie :)
Fragment trasy w lesie, na razie niegroźnie :) © manfred

Ciąg dalszy trasy leśniej, pięknie :)
Ciąg dalszy trasy leśniej, pięknie :) © manfred

Nie chciałem zlecieć po lewej, a było blisko przy dużej prędkości, nie ta szerokość opon :)
Nie chciałem zlecieć po lewej, a było blisko przy dużej prędkości, nie ta szerokość opon :) © manfred

Tuż przed Ojcowem, Prądnik :)
Tuż przed Ojcowem, Prądnik :) © manfred

Prądnik w drugą stronę :)
Prądnik w drugą stronę :) © manfred

Zaintrygowało mnie to miejsce :) Mało kto zjeżdża z trasy by zobaczyć :)
Zaintrygowało mnie to miejsce :) Mało kto zjeżdża z trasy by zobaczyć :) © manfred

Rower również obowiązkowo sfotografowany ;D
Rower również obowiązkowo sfotografowany ;D © manfred

Trasa asfaltowa w stronę Ojcowa, na zdjęciu niewielki ruch :)
Trasa  w stronę Ojcowa, na zdjęciu niewielki ruch :) © manfred

Pięknie było :)
Pięknie było :) © manfred

Coraz więcej skałek
Coraz więcej skałek © manfred

Słynny kościółek musiał znaleźć się na zdjęciu :) ciężko sfotografować, gdyż wszystko zastawione samochodami
Słynny kościółek musiał znaleźć się na zdjęciu :) ciężko sfotografować, gdyż wszystko zastawione samochodami © manfred

Zamek w Pieskowej Skale
Zamek w Pieskowej Skale © manfred

Widok z dziedzińca
Widok z dziedzińca © manfred

Maczuga Herkulesa
Maczuga Herkulesa © manfred

I skończył mi się limit zdjęć :) Dorzucę coś później.




Kategoria 50 - 100 km


  • DST 76.00km
  • Czas 03:03
  • VAVG 24.92km/h
  • VMAX 55.00km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Sprzęt Kelly's Scarpe
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mielec - Ruda - Zasów - Góra Motyczna - Bobrowa - Komorów - Przecław - Mielec

Środa, 17 lipca 2013 · dodano: 18.07.2013 | Komentarze 1

Traska na południe, zjazd w miejscowości Góra Motyczna - tym razem 55 km/h, bo dużo samochodów i brak bieżnika z tyłu :) Rozgrzewamy się :)


Kategoria 50 - 100 km


Z 3 dni

Piątek, 12 sierpnia 2011 · dodano: 14.08.2011 | Komentarze 0

Zrobione po mieście w różnych sprawach :)


Kategoria 50 - 100 km


  • DST 77.47km
  • Czas 03:31
  • VAVG 22.03km/h
  • VMAX 37.00km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Sprzęt Kelly's Scarpe
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Baranowa, hej!

Niedziela, 7 sierpnia 2011 · dodano: 07.08.2011 | Komentarze 10

Wybrałem się do Baranowa, całkiem spontanicznie :) Żeby nie było, że całkiem małpuję po innych już od dawna planowałem tą wyprawę ;D mimo wszystko dziękuję temu użytkownikowi za przejechanie tej trasy wcześniej (nie musiałem się głowić jak tam jechać) ;D

Przyznam się, że... nigdy nie byłem w Baranowie! Już mi było wstyd i musiałem to miejsce odwiedzić.
Ale zanim Baranów... chciałem wypróbować GPS i nie zgubić się za Gawłuszowicami, a mapę gdzieś zgubiłem. Niestety nie miałem uchwytu na rower dla telefonu. I oto z braku laku i finansów sporządziłem sobie uchwyt za łącznie... 2 zł! Muszę przyznać, że jak na jego mocowanie i cenę trzyma nieźle, wytrzymał mieleckie chodniki, krzywiące felgi krawężniki na Borku i polną, kamienistą drogę koło mostu w Zadusznikach. Telefon szczęśliwie dojechał i mnie nawigował. Oprócz tego naprawiłem licznik, zaczęło pokazywać 2 prędkości na zmianę - prawidłową i jakąś mniejszą. Wyregulowanie czujnika póki co załatwiło sprawę.
Przez to robienie uchwytu i licznika wyjechałem przed 15. Szybko na BP i pompowanie. Zepsuła się skala na kompresorze, więc zgodnie z zasadą "jakoś to będzie" dobiłem chyba aż za dużo bo rower dosłownie leciał po asfalcie...
W stronę Baranowa jechałem aż za szybko, myślałem, że się licznik popsuł. Cały czas 32-35 km/h. Właściwie zwolniłem dopiero 5 km przed Baranowem. Wszystko za sprawą wiatru w plecy.

Minąłem tabliczkę Baranów Sandomierski, a zamku nie ma! GPS pokazuje "Ulica Zamkowa". No wywieźli go w nocy! Jednak już kilkaset metrów dalej wyłania się brama i zarys wieży. Strasznie lubię zamki, dworki, zabytki i wybaczcie, ale każdym się będę zachwycał, taka już choroba ;D Ogólnie ładnie, zapłaciłem złotówkę za wstęp do parku, po czym ochroniarz uprzejmie wskazał mi "stojak" rowerowy. Po chwili zastanowienia zaparkowałem Kelly'sa koło jakiegoś składaka, zapiąłem za ramę, sprawdziłem 10 razy i oglądając się co chwilę na niego ruszyłem w park.

Pozytywne zaskoczenie - mnóstwo ludzi. I turystów i takich, co po prostu chcieli posiedzieć. Brakuje mi w Mielcu takiego miejsca - owszem jest Dworek Oborskich, ale wokół domy.... Nie pasuje mi to. W Baranowie odbywa się to tak jakoś naturalnie, ludzie idą tam na spacer, nawet za tą złotówkę, pochodzić. Dużo turystów, kupują bilety, oglądają, zdjęcia. Fajnie, coś się dzieje. Ja długo nie przebywałem w parku, gdyż chciałem być w Mielcu na ok. 19. Porobiłem parę zdjęć, pooglądałem prace remontowe i ruszyłem na ryneczek.
Cóż... Właściwie to co w Przecławiu przed remontem chyba. Jak ktoś widział, wie o co chodzi. Rynek jak rynek :)

Ostatnie zdjęcie zamku, postanowienie powrotu by pozwiedzać komnaty i powrót do Mielca. Wiatr wieje prosto w twarz, brak sił i prędkość 17-20 km/h. Wydawało mi się, że nie dojadę. Na mieście wróciły mi siły, skoczyłem na Shake'a na plac AK, pokręciłem się wokół bloków i do domciu. Ogólnie jestem zadowolony, spontanicznie wyszło, a fajna wyprawa i kolejna do "odfajkowania". Następny może Tarnów...? :) Pozdro.

PS. Zdjęcia gorsze, bo zostawiłem lustrzankę w domu, to strzelane małym kompaktem, zapomniałem już jak się takim czymś pstryka ;D

Zapomniałbym o mapie!



Postój na przystanku


A tu już mój uchwyt za 2 zł ;D


I widok z góry... ;D


Pod kościołem w Gawłuszowicach





Most w Zadusznikach, też go pierwszy raz w życiu na żywo widziałem :)


Odpoczywa na przystanku ;)


W razie czego powrót do Mielca dopiero rano xD


Jest i Baranów. Tylko kurcze, gdzie jest zamek?!


Jednak jest :)





Remonty






Rynek


Pożegnanie z Zamkiem


Pociąg :))


Dystans


Czas gorszy, jazda pod wiatr zrobiła swoje :)


Kategoria 50 - 100 km


  • DST 72.46km
  • VMAX 50.00km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Sprzęt Kelly's Scarpe
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po skrzynkę po raz kolejny :) SUKCES!

Wtorek, 19 lipca 2011 · dodano: 19.07.2011 | Komentarze 2

Z racji, że ostatnio nie znalazłem, ponownie wybrałem się do Komorowa. Wiatr trochę przeszkadzał, ale najważniejsze, że skrzynka znaleziona :) Teraz cel Rzeszów, lub Sandomierz, prócz innych, "mniejszych" wycieczek. Pozdrowionka, zdjęcia z komórki później ;D
PS. Dobrze, że nie jechałem główną, na Kolbuszową. Wypadek był.


Kategoria 50 - 100 km


  • DST 90.45km
  • Teren 22.00km
  • VMAX 50.00km/h
  • Temperatura 35.0°C
  • Sprzęt Kelly's Scarpe
  • Aktywność Jazda na rowerze

Geocaching czas zacząć ;)

Niedziela, 17 lipca 2011 · dodano: 17.07.2011 | Komentarze 5

Znowu zaraziłem się Geocachingiem (poszukiwanie skrzynek z różnymi fantami ukrytych w ciekawych miejscach). Postanowiłem wybrać się do miejscowości Komorów po jedną z nich. Niestety nie dotarł do mnie jeszcze moduł GPS do mojej E51, co znacznie skomplikowało wyprawę, gdyż skrzynka ukryta jest gdzieś między drzewami w lesie, potrzebna dokładna pozycja GPS.
Wyruszyłem późno, rano jeszcze poprawki przy rowerze i parę innych spraw i wyjechałem, o zgrozo, o 12. Kiepski pomysł.
Ruszyłem przez Szydłowiec (droga jest okropna, ale dalej świeżo po remoncie), Toporów, Ostrowy Tuszowskie aż do E371, którą podjechałem do Komorowa. Mała miejscowość, jeśli nie wioska. Rozpocząłem poszukiwania w ciemno, efektem było przejechanie koło 20 km w terenie po lesie, pełno trawska w przerzutkach i smaru na rękach, poobdzierane nogi, generalnie fajnie było. Skrzynka nie znaleziona. Postanowiłem wracać przez Kolbuszową i Niwiska, ale po drodze brakło sił i przeciąłem drogę przez Cmolas. Dalej do głównej i powrót do domu.

Po drodze oczekiwanie na placu na Shake'a. Musiałem ciekawie wyglądać umorusany i spocony wśród ludzi wychodzących z kościoła. Piekielnie jak na taki dystans zmęczony, ale szczęśliwy wróciłem do domu. Podoba mi się w tych "północnych terenach".:)

#lat=50.30074&lng=21.61972&zoom=11&type=0


Postój przed Toporowem © manfred


Kościół w Ostrowach Tuszowskich © manfred


I stawik za kościołem :) © manfred


Bociany © manfred


U celu :) © manfred


Jupiiiii - chyba bez komentarza ;D 50 km /h © manfred


Kategoria 50 - 100 km


  • DST 75.00km
  • Czas 03:25
  • VAVG 21.95km/h
  • VMAX 60.00km/h
  • Sprzęt Kelly's Scarpe
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rozpoczęcie sezonu trasowego + rekord prędkości :)

Czwartek, 23 czerwca 2011 · dodano: 23.06.2011 | Komentarze 5

Po porannej procesji i krótkiej przejażdżce na ryby pozostało wolne popołudnie. Krótki rzut oka na prognozę pogody dał mi do zrozumienia, że jutro z rowerka (przynajmniej rano) nici, ponieważ ma padać deszcz. Zobaczymy. Szybka analiza sytuacji - spojrzenie na zegarek - 16:05. Może zdążę. Plan był prosty - dojechać na "punkt widokowy" pod Dębicą trasą przez Rudę, Dąbrówkę Wisłocką itd. Powrót przez Przecław. Szybkie pakowanie, drukowanie mapy, aparat (o dziwo, bo trochę sobie waży) i do przodu. Dobrze, że mały, osiedlowy sklepik był otwarty, więc kupiłem coś do jedzenia, dobiłem powietrza na BP i ruszyłem przed siebie. O dziwo, dziś na luzie, choć musiałem zdążyć przed zmrokiem. Starałem się utrzymywać prędkość 25 km/h. Nie spodziewałem się cudów po tym punkcie widokowym. Trasę znalazłem na bikemap.net, podobno widać stamtąd nawet Tatry. Stwierdziłem, że warto. Gdy dojeżdżałem na miejsce (tym razem nie pomyliłem skrętów jak przy wyprawie do Tarnowa), pojechałem sobie troszkę za daleko, przy okazji zobaczyłem jak "postępuje" budowa A4. Później wdrapywanie się do miejscowości Góra Motyczna skąd robiłem zdjęcia krajobrazów i uwaga - dopatrzyłem się, lub chciałem się dopatrzeć Tatr? A może to jakieś pagórki? Wyglądało podobnie, w każdym razie bardzo fajna trasa, za mną wspinał się jakiś biker po 40-stce, też na góralu. Przy przebijaniu się w stronę Dębicy - miłe zaskoczenie, bardzo stromy zjazd (ludzie w przeciwną stronę ostatkiem sił wjeżdżali). Rowerek pierwszy raz osiągnął prędkość 60 km/h. Zacząłem hamować, bo nie miałem kasku, bałem się, ale poziom adrenaliny - polecam każdemu ;D. Później szybki powrót bez postojów, przez Przecław. Na ramie pełno much, jak i na koszulce. Cel zrealizowany, trenuję przed dłuższymi trasami.



Kościółek w Rydzowie © manfred


Mały postój © manfred


Po drodze © manfred


Widoczki, tutaj dopatrzyłem się Tatr © manfred


Pogórze Strzyżowskie widać © manfred


Zjazd - jeszcze nie wiedziałem ile pojadę ;D © manfred


Kategoria 50 - 100 km


  • DST 93.00km
  • Czas 04:30
  • VAVG 20.67km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 32.0°C
  • Sprzęt Grand G - 100
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mielec - Kolbuszowa - Mielec

Wtorek, 14 lipca 2009 · dodano: 23.07.2009 | Komentarze 0

Wybrałem się rowerem do Kolbuszowej :) Zdjęć nie mam na tym komputerze, wrzucę w najbliższym czasie i od razu jakiś opis dodam:)


Kategoria 50 - 100 km